Lektura na jesień

Lektura na jesień

Jesień to czas zadumy i refleksji nad życiem. Najlepszym narzędziem do tego, żeby osiągnąć taki stan jest zanurzenie się w lekturze książki. Tym razem przygotowaliśmy dla was wybrane fragmenty „Dzienników” oraz listów przyjaciół oraz samego Stefana Żeromskiego, aby zachęcić do czytania jego książek. Nie tylko tych, które znajdują się w kanonie lektur szkolnych, ale i pozostałych takich jak „Uroda życia”, „Rozdziobią nas kruki, wrony”, czy „Echa leśne”.

„Urodziłem się dnia 14 października 1864 roku we wsi Strawczynie, z rodziców Wincentego i Józefy Katerlów. Rodzice moi dzierżawili wówczas wieś Strawczyn o kilkanaście wiorst od Kielc oddaloną. Wieś tę dzierżawili rodzice do czasu powstania, tj. do roku 1863 -mówię do roku 1863, gdyż od tego czasu ojciec zaczął szukać innej dzierżawy z powodu znacznych strat majątkowych, poniesionych w wspomnianych wyżej latach. Po przemieszkaniu w Strawczynie około roku rodzice przenieśli się do wsi Wola Kopcowa także w bliskości Kielc położonej. Po przebyciu tutaj lat trzech, straciwszy więcej jeszcze na nieintratnym tym majątku, przeniesiono się do wsi Krajna, a stąd w końcu do obecnie jeszcze zamieszkiwanych prze ojca Ciekot.”

Stefan Żeromski, „Dziennik”

„Przyjechałem do gimnazjum; profesorem języka polskiego naznaczony był wówczas p. A.G. Bem. Od pierwszej lekcji jego, od przeczytania przez niego Maratonu Ujejskiego inna epoka, inna era zaczyna się w życiu moim. Odtąd to zacząłem rachować godziny między jedną a drugą godziną lekcji. Odtąd ulubionym moim przedmiotem był ukochany język rodzinny.

Dzień 5 czerwca. W maju jeszcze z namowy Edka Łuszczkiewicza podałem dwa me wierszyki pt. „Do wiosny”
i „Piosenka rolnika” do „Tygodnika Mód”. W kilka dni później dwa tłumaczenia z Lermontowa: „Modlitwa” i „Pragnienie”. Dnia 5 czerwca w „Przyjacielu Dzieci”, po długim i naturalnie niecierpliwym oczekiwaniu, odebrałem odpowiedz następującej treści: „Wierszyki będą pomieszczone
w piśmie”. Odpowiedz ta stosująca się do tłumaczeń Lermontowa, ucieszyła mnie niezmiernie. Był to jeden
–  ze smutnych dni mojego życia – najweselszy…”

Stefan Żeromski „Dzienniki I”

„Moja powieść urodziła się we mnie, gdy byłem w klasie VIII, gdy czytałem Turgieniewa, rosła ze wzrostem miłości do pani Heleny, bił ją całkiem socjalizm polski, kusiła praca organiczna, napawała sarkazmem nędza, głód wodził po przepaściach, pieściły wspomnienia kochała przyroda,
a ja jeden oprowadzałem po życiu…”

Stefan Żeromski „Dzienniki II”

Żeromski przybywa do Nałęczowa po raz pierwszy 10.IX.1890 roku. Odtąd losy osobiste, twórczość oraz życie rodzinne pisarza zwiążą się przede wszystkim po przez syna Adama
z tym znanym, leczniczym miejscem ziemi lubelskiej.

O synu swym pisze Żeromski w listach do żony:

„…chciałbym , żeby się nazywał Adam, bo pod cieniem naszej miłości do Mickiewicza się począł. Na drugie imię może mieć Rafał. Dziwnego doznaję uczucia tęsknoty do niego. Dla niego piszę ze łzami tę powieść o ludziach bezdomnych, dla niego napiszę cały szereg utworów pt. „Westchnienia”. Wszystko co teraz myślę, jest tak jakby spowiedzią, którą on kiedyś będzie czytał.”

W latach 1892-96 Żeromski był bibliotekarzem Muzeum Narodowego Polskiego w Raperswilu. Muzeum założone zostało w Szwajcarii w 1869 roku przez Władysława Platera, który na pomieszczenie wynajął na 99 lat zamek w Raperswilu. Muzeum i powstała tu później biblioteka gromadziły materiały historyczne i dokumenty dotyczące walk narodowych. Zbiory raperswilskie przywiezione do kraju spłonęły w Warszawie
w czasie ostatniej wojny. Praca Żeromskiego jako bibliotekarza w Raperswilu, a potem w Bibliotece Zamojskich w Warszawie, umożliwiła pisarzowi głęboką wiedzę historyczną i poznanie źródeł wiedzy do epoki napoleońskiej. W Raperswilu także zapoznał się gruntownie z radykalnym programem społecznym Wielkiej Emigracji, socjalizmem utopijnym i dziejami polskiej myśli postępowej. Idee te zaważyły na światopoglądzie i twórczości pisarza.

Wybuch II Wojny Światowej zastaje pisarza w Zakopanem, gdzie leczy się poważnie zagrożony gruźlicą płuc. Mimo choroby prowadzi wraz z przyjaciółmi intensywną działalność polityczną i niepodległościową.

„Bo te domy komponują artyści. Wielcy artyści. Dzisiaj są ich tam już setki/…/ ludzie mądrzy, pożyteczni, twórczy świadomi i natchnieni, wypracowujący przedmioty ozdobne, piękne
a użyteczne, liczne, wielorakie, genialne, a godne jak najszerszego rozmnożenia – dla pracowników, braci swych, dla ludu. Domy są kolorowe, zależnie od natury okolicy, od natchnienia artysty, ale i od upodobania mieszkańców. Są na tle okolic leśnych domy śnieżnobiałe, w równinach różowe,
w pagórach jasnozielone…”.

„Przedwiośnie”

„W uszach moich trwa szum twój, lesie dzieciństwa
i młodości – choć tyle już lat nie dano mi go słyszeć na jawie”.

„Puszcza Jodłowa”

Żeromski podjął wątek, który wagą swą narzucał się wyobraźni twórczej kilku pokoleń, sięgał głęboko w bolesną problematykę bytu narodowego; wbrew sugestiom idącym idącym z romantycznych pokus artystycznie trafnie ujął konflikt podstawowy w twarde rygory krytycznego osądu, postawił go i związał z głębokim wyczuciem jego dynamiki romantycznej, odział go brokatem wspaniałego języka”.

St. Pigoń, „Z problematyki Dumy o Hetmanie”

„Pamiętnik Literacki”, zeszyt 1. 1965

„Pamiętam ten dreszcz”, – pisze Boy – „który przebiegł młodych, gdy pojawili się „Ludzie bezdomni”. Ten wallenrodyzm, który szczęścia w domu nie znalazł, bo go nie było w ojczyźnie, ten sam, który w dziele Mickiewicza obkuwanym, komentowanym przez zapleśniałych belfrów, dawno już martwą literą stał się tu nagle powstał żywy, spęczniały krwią serdeczną. Można rzec, iż rozstanie Judyma
z Joasią sprowadziło cały polski romantyzm między codziennych ludzi, uczyniło go każdemu dotykalny…”

T Boy-Żeleński, „Kurier Poranny”, 1925

Pierwsze wydanie książkowe Popiołów ukazało się 1904 r. nakładem firmy wydawniczej Gebethner i Wolf. Żeromski pisał później do Zenona Przesmyckiego o swojej powieści: : „Od lat blisko pięciu byłem wciąż zajęty zbieraniem materiałów do powieści Popioły. Siedząc w bibliotece , właziłem w coraz to nowe materiały, w coraz nowsze kwestie i byłbym może wcale nie wybrnął z okręgu, którym się opasywałem, gdyby nie choroba zeszłoroczna, która wszystko ucięła od razu.

„…końcowe ustępy pisałem po krwotoku, leżąc na wznak, bez możliwości ruchu. Przeczytałem Popioły Żeromskiego /…/ Przedziwna powieść, przecudna, nadzwyczajna powieść. Chwilami słupieję ze zdumienia nad niesłychanym, wprost bajecznym bogactwem obrazów i języka/…/ Wiadomą było rzeczą, że to talent wielki, ale tu przerósł samego siebie
w dziesięć razy”.

E. Orzeszkowa do A. Drogoszewskiego, 27.IX.1903 r.

„Te same dwie wciąż dokonywujące się sprawy: miłość
i sprawa polska, są zasadniczym motywem także ostatniej Żeromskiego książki. Wprawdzie nazwano Wierną rzeką romanse na tle epizodów z powstania, jednak epizodyczność powstania jest tu krwawą i ponurą potęgą, splecioną
z przygodami miłosnymi. Odrowąża w tak nierozdzielny sposób, że zawahać się można poważnie nad zdecydowaniem: co tu tłem, a co istotnie treścią jest właściwą”.

M. Dąbrowska, „Wierna rzeka”

Na początku 1908 roku ukazuje się pierwsze książkowe wydanie Dziejów grzechu. Żeromski wykorzystuje tu obficie własne wrażenia z podróży swojej do Włoch w latach 1902,1906-1907, a trasę Ewy Pobratyńskiej prowadzi przez miejscowości, które sam niegdyś zwiedził. Niektóre jej wrażenia to utrwalone w zapiskach z podróży przeżycia samego Żeromskiego /…/ nieraz żywcem przeniesione do powieści z notatnika pisarza.

27.06.1908 roku Reymont pisał do Orzeszkowej:

„Pytała Pani, co myślę o Dziejach grzechu. Otwarcie
i szczerze: jako dzieło sztuki -żadne, jako pewien czyn społeczny /…/ złe w najgorszym tego słowa znaczeniu.
Nie boli mnie jego powodzenie i uznanie, jakim się ciesz, gdyż jestem zupełnie ambicji literackich. Drukuję, bo muszę, bo to stanowi mój zarobek, ale gdybym miał zarobić czym innym, na pewno by moje rękopisy nie oglądały świata bożego”.

„Chciałbym w swej książce objąć całą tę ekstazę nowoczesną, masowe marzenia tłumów nieszczęśliwych, które się wyładowują w strajkach i w marzeniu o strajku powszechnym, a zarazem przedstawić upadek religii i brak czegoś co musi stać się religią /…/Ciągle mi się wydaje, że cały świat nowoczesny stoi na progu wielkiej społecznej rewolucji, wyrazem tego uczucia będzie moja powieść. Już mi teraz wszystko jedno, czy będzie się podobała, czy nie. Chciałbym ją tylko napisać z całą mocą wewnętrznego przekonania. /…/ Jest to powieść przede wszystkim narodowa i społeczna
a nade wszystko rewolucyjna.”

Z korespondencji Żeromskiego, 1913 r.

„…Tu i tam pobiegną w ciągu lat kilometry betonowych
i kamiennych bulwarów i placów /…/zaświszczą sygnały
i syreny setek kotłów. Bić będą w niebogłosy, jak
w Southampton, tysiące młotów, warczeć będą maszyny, śpiewać będą pracownicy, przygotowywać się do podróży wokół globu ziemskiego polskie okręty i młodzi polscy marynarze. Porty na cyplach Helu, Oksywia
i kamiennej Góry osłonią to pracowisko od pokuszenia się
o nie wroga, linie kolei żelaznych poniosą stąd dorobek świata w głąb lądu, a z głębi lądu przytaszczą tu na wywóz dorobek pracy rąk polskich.”

Rozmowa Iwaszkiewicza z K. Szymanowskim o „Urodzie życia” w sierpniu 1912 r.

„W owym momencie – pisze – nie rozumiałem twórczości Żeromskiego a zwłaszcza Urody życia. Wszystko mnie raziło w tej książce : i jej „zacietrzewienie” patriotyczne i jej forma pogruchotana, jej nieumiarkowanie dalekie od estetyzmu Waltera Fatera i Michała Kuźmina, moich ówczesnych bożyszcz. Zwłaszcza zakończenie powieści zupełnie wyślizgiwało się z granic mojego pojmowania. Zagadnienia
i utopie Żeromskiego wydawały mi się dziwactwem: lotnictwo, dostęp do morza, niemieckie zbrojenia były to sprawy do nie ogarnięcia dla mnie  /…/ Toteż w naszej rozmowie zaatakowałem bardzo ostro Urodę życia. Jakież było moje zdziwienie, kiedy Szymanowski wystąpił z entuzjastyczną obroną tej powieści. Najprzód bronił jej walorów estetycznych/…/potem rozpoczął apologię społecznego
i patriotycznego znaczenia tej powieści i w ogóle twórczości Żeromskiego. Jej postępowego, wprawdzie błąkającego się
w chimerach, ale postępowego charakteru.”

„…piękna i silna książka: pierwszy i jedyny /jak dotąd/ obraz prawy rewolucji przebrzmiałej: i to nie przemyślany na chłodno przy zielonym stoliku – ale przeżyty, jakoby wyrwany
z najgłębszej tajni duszy ludzkiej. Kryzys serca schylonego
w męce serdecznej nad mogiłami żywych i umarłych, serca rozpalonego bólem miłości -krzywa róża wykwitająca na pobojowisku  -róża, symbol wiecznie odradzającego się życia. Mocna i piękna to książka, jedna z najpiękniejszych
w ostatnich czasach /…/ Obraz – raczej obrazy rewolucji rewolucji rzucany ekran, nieme i bezbarwne tło życia obecnego, porewolucyjnego -władną wolą poety, ręką, która nie zadrży, odsłaniając rany ropiejące i serca chore, przez pół stoczone przez skira egoizmu, która się nie zawaha zadrzeć złotolitą szatę z plugawego cielska obłudy. Książka – miecz – książka-róża, walce służąca i pięknu.”

„Nowa Reforma”, 1909

Zachęcamy do przeszukiwania katalogu biblioteki Zespołu Szkół w Chocianowie pod linkiem https://m001422.molnet.mol.pl/. Wśród przeszło pięciu tysięcy pozycji książkowych każdy znajdzie coś dla siebie.